Z Frontu kuratora sądowego szeryfa Polski D

Udostępnij

Opowiada kurator Magda: Mam takiego podopiecznego, uzależnionego od narkotyków i alkoholu. Pewnego razu, podczas jednej z wizyt, jego matka mówi mi:

– Pani kochana, on to już zupełnie rozum stracił. Ostatnio u sąsiadów, w bloku naprzeciwko, urodziło się dziecko. No i mają taką lampkę na parapecie, co to się świeci całą noc. A ten mój wariat mówi do mnie: „Matka, chodź! Coś zobaczysz! Ufoludek! Ufoludek mnie podgląda! O ty chuju! Już ja ci pokażę!”. I pyk mu goły tyłek przez okno pokazuje!

Katarzyna:
Jestem w terenie. Stoimy na podwórku. Mała, na oko pięcioletnia sąsiadka mojego podopiecznego, chce pogłaskać jego psa. Trochę się boi, więc pyta:
– Nie ujebie mnie?
– Nie, dziecko. Nie ujebie. Łagodny jest – odpowiada spokojnym głosem mój podopieczny.
Umarłam.

10 PRZYKAZAŃ

Okolice końca świata. Sypiąca się rudera, brat dusi brata. Mężczyzna osuwa się po ścianie na podłogę, a napastnik w furii rusza na Marka. Akcja trwa dwie, w porywach trzy sekundy. Zanim gospodarz zdąży uderzyć kuratora, przeleci przez cały pokój, walnie w ścianę, a później jeszcze łbem w ramę niezaścielonego łóżka. Zanim przetrawi dane o niespodziewanym gościu, znającym kilka magicznych sztuczek z kursu samoobrony, Marek udzieli już pomocy sinemu, podduszonemu mężczyźnie i zadzwoni po policję. Ta zjawi się na miejscu za pół godziny. Bo wiadomo – podtopiona ścieżka, kapuśniak, koniec świata.

– Jakie patologie są największym problemem w waszej pracy? – pytam Marka.
– Wszystkie – odpowiada bez zastanowienia. – Kurator sądowy obcuje ze wszystkim.

Po pierwsze: osobowość. Podopieczni to przeważnie ludzie zatwardziali, wychowani w patriarchacie. Mąż może wszystko, rządzi niepodzielnie. Żona jest tylko od garów, wyra, miotły, dzieci i spuszczenia wpierdolu. To, co temu człowiekowi od zawsze wydaje się normalne, nagle okazuje się artykułem 207, czyli psychicznym bądź fizycznym znęcaniem się nad osobą najbliższą. To norma, kuratorskie powietrze. Według policyjnych statystyk, w 2018 roku ofiarą przemocy domowej padło ponad 88 tysięcy osób (ponad 65 tysięcy kobiet, 12 tysięcy dzieci i 10 tysięcy mężczyzn). Założonych było ponad 73 tysiące „Niebieskich kart”, czyli dokumentów powstających w przypadku przemocy w rodzinie. Skala jest ogromna.

Po drugie: deficyty w wychowaniu, krótkowzroczność i nieodpowiedzialność.

Po trzecie: ludzie z pogranicza normy intelektualnej. Zdarza się, że nie rozumieją, co się do nich mówi. Pytają: „Ale o co chodzi? To ja mam kuratora?!”.

Po czwarte: zaburzenia i wszelkie choroby psychiczne. Często bez diagnozy i orzeczenia.

Po piąte: ludzie zdemoralizowani w stopniu znacznym. Czyli tacy, dla których normy społeczne nie istnieją i łamanie prawa jest ich sposobem na życie. Również ludzie szalenie inteligentni i wyrachowani. Białe kołnierzyki. Zawsze bardzo niebezpieczni, bo sprytni i bezwzględni.

Po szóste: nowa kategoria, kuratorzy nazywają ich „roszczeniowi 500 plus”. Uważają, że wszystko im się należy, utrzymują się z zasiłków pompujących ich budżety.

Po siódme: bieda w połączeniu z butelką. Tu piwo nie jest alkoholem. Jest jak sok albo kompot do obiadu. Na pytanie: „Czy pił pan alkohol?”, zawsze pada szczera odpowiedź: „W żadnym wypadku!”. Później delikwent dmucha w rurę i wychodzi, że ma 2,3 promila. Dopytujesz, czy jeśli nie pił alkoholu, to czy pił piwo. Wtedy słyszysz: „No tak, wypiłem 10”. I to nie są żarty. On tak naprawdę myśli. 70 procent domów, które odwiedzają kuratorzy, to problem alkoholowy.

Po ósme: choroby i zaniedbanie. Gruźlica, HIV, HCV – wszystko to jest na porządku dziennym. Powszechne jest, że kurator dopiero dojeżdżając na miejsce wywiadu i wchodząc do domu, dowiaduje się, że podopieczny ma różyczkę, ospę, odrę bądź gruźlicę. O grypie nie ma co nawet wspominać. Do tego ogromnym problemem są wszy i pluskwy. Czasem, gdy Marek wychodzi z mieszkania po wywiadzie bądź dozorze, czuje jak coś po nim skacze. Wtedy prosto do domu, ciuchy do prania, a on pod prysznic. Wielu jego kolegów nieświadomie przyniosło pluskwy bądź wszy do swoich domów. W środowisku krążą ostrzeżenia: jeśli jedziesz do tej rodziny, nigdzie nie siadaj, zrób swoje na stojąco i uciekaj. A i to czasem nie pomaga. Kuratorzy mają też swoje sposoby – kobiety po wizytach w takich niepewnych miejscach używają prostownicy. Czasem jedzie się prosto na basen, bo chlor zabija to świństwo. Nie chcesz wiedzieć, jak trudno pozbyć się pluskiew z domu.

Po dziewiąte: narkotyki. Tu realia się zmieniły. Do niedawna królowały heroina i marihuana. Kokaina była i jest rzadkością, bo to drogi narkotyk. Cesarzem melin został jednak mefedron, czyli popularna mefa. Mocno trzymają się też inne dopalacze. – Wchodzę do gościa do domu i nie wiem, czym jest nafurany. Zdarzały mi się sytuacje, że podopieczny wracał z imprezy, w ogóle nie było od niego czuć alkoholem, ale był nietomny. Stanął tylko na środku pokoju, wysikał się na dywan i szedł spać. Na dopalacze testów nie ma. Robi się test, wychodzi czysty, czyli nie brał nic podstawowego. Widać jednak, że bije mu korba. Zachowuje się agresywnie, nieracjonalnie. Zdarza się, że taki człowiek chwyta za nóż albo inne niebezpieczne narzędzie – zdradza kurator.

Po dziesiąte: Marek ma pod sobą ludzi, którzy na pewno nielegalnie posiadają broń palną. Wie o tym, bo każdej nocy słychać w lesie strzały, choć żaden myśliwy nie wpisał się nadleśniczemu w książkę polowań. Po prostu, element chodzi do lasu na polowania „na lipę”. W jego rejonie w co drugiej chałupie, którą odwiedza, pod podłogą schowana jest dubeltówka albo inny samopał.

– Prawda jest taka, że, przez ręce kuratora karnego przechodzi cała paleta bandytów. Od złodzieja słoików, przez białe kołnierzyki, pedofili po zwyrodniałych morderców. Nigdy do końca nie wiesz, na kogo trafisz. Nie wiesz, jak ten ktoś się zachowa. A wtedy w imię ojca i syna i ducha świętego.
– Amen.

Paweł Kapusta/magazyn.wp.pl

Top